Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 13.†. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 13.†. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 maja 2014

13. Surfboard.


Nie komentuj moich wyborów. to najwyżej ja sobie zjebie życie

~*~
5 stycznia, Caroline Demi ma urodziny. Tego samego dnia ma wrócić do domu Harry'ego. Ten za to jest na razie w Petersburgu załatwiając jakieś sprawy, a do przeprowadzki są dwa dni.
Demi siedzi na fotelu jeszcze raz wszystko analizują. Bierze komputer i długo się zastanawia...W końcu go zamyka. Chwyta torbę sportową i pakuje parę rzeczy. Zamyka mieszkanie i wychodzi. nikt jej nie pilnuje. Telefon wyrzuca.
Kieruje się na lotnisko. Jeśli już ma kupić bilet to nie kartą. Płaci z gotówki. Wybiera nowe miejsce. Azja. Dubaj. Tam leci. Siedzi w samolocie rysując.
Stara sie wyłączyć myślenie i skupić tylko na kartce i ołówku.
Amanda wchodzi do mieszkania, aby się pożegnać ale nikogo nie ma.
- Liam? - pyta cicho.
- Tak?
- Gdzie on ją wywiózł?
- Co? Harry'ego nie ma w Anglii.
- Gdzie pojechali?
- Pojechał. sam.
- Ale nie mam jej rzeczy.
- Jak to? - wpada do pokoju.
- Pusto..
Rzeczywiście jest tak jak mówi dziewczyna. Wyciąga telefon i dzwoni do Harry'ego.
- Liam nie mam teraz czasu.
- Spieprzyła.
- tyle spokoju będzie. - śmieje sie cicho.
- Czyli mam się tym nie przejmować? Okay.
- Twoja sprawa, wiesz że mnie jakoś nie dyga. Nienawidzę jej gadania.
- Luz. - odpowiada i rozłącza się, aby mu nie przeszkadzać. - Wracamy. Chodź.
- Nie musiałeś mu mówić... - mówi cicho blondynka.
- Sam by to odkrył jakby wrócił. Zresztą nie obchodzi go to.
~~*~~
- Romeo spieprzyła Amanda. – śmieje się Styles do Louisa.
- Nie dopilnował cnotki.
- Bywa.
- Kiedy wracamy?
- Jak wszystko załatwimy.
- No patrz, to ten adres.
- Uwiniemy się w pare dni.
Zabierają się do roboty. Jak dla nich to i tak nie trudne.
Demi wynajmuje jeden pokój u jakieś starszej pani.
Nie ma problemów z językiem. Dobrze się dogaduje. W ciągu dwóch dni zdążyła znaleźć pracę w swoim fachu.
Ma wyrzuty sumienia co do Amandy. Ale gdyby coś zostawiła znalazł by ją.
Idzie ulica ze słuchawkami w uszach.
Jest strasznie ciepło. Ma tylko bluzkę na ramiączkach i spodenki. Czuje sie dziwnie, ale chyba dobrze. Musi zacząć żyć normalnie. Jak człowiek. Jak dziewczyna. Musi.
~*~
Louis z Harry'm zmęczeni padają w domu. Musieli rozładować ciężarówkę z drogim sprzętem.
karo:)
- Dom .. - wzdycha Styles.
- kanapa...
Śmieją się obaj. Harry później jedzie do Demi. W mieszkaniu jest parę rzeczy. Chyba się pakowała.
- Demi?
Odpowiada mu zupełna cisza.
- demi? - chodzi po mieszkaniu.
Dzwoni jego telefon. znów Liam.
- Wróciliście już?
- Liam ja ją zabije. Zabrała ją ze sobą.
- Nie. Amanda ze mną jest.
- Jak to? mówiłeś że się zwinęła.
- Mówiłem... Mówiłem o Demi.
- Trzeba było powiedzieć !
- Skoro do ciebie dzwoniłem to normalne, że o niej mówiłem!
- Pytaj Amandę.
- Ona nie wie.
- Jak ja ją dorwę to się dowie.
- Styles -warczy. - Nie waż się jej dotknąć. Była tak samo zaskoczona jak ja. Zresztą dałeś spokój Demi.
- Miała wybór! Podjęła decyzje i kurwa tak będzie.
- Zmieniła decyzję w ostatniej chwili.
- Mam to w dupie! szukaj jej.
- Jasne. Biedna dziewczyna.
- Co?
- No biedna dziewczyna.
- Liam o co ci chodzi?
- Jesteś niezdecydowany. Po co chcesz jej szukać?
- Powiedziała że zostaje.
- No to co? Zależy ci na niej?
- Jest głupia, wszystko pieprzy.
- No to co jej będziesz szukać?
- Liam kurwa denerwujesz mnie.
- Stwierdzam fakty. Jest dla ciebie nikim, ale łamiąc przepisy zapieprzasz do szpitala aby ratować życie.
- Nie jestem tak głupi jak ty.
- Tak. Ty jesteś głupszy - rozłącza się.
Harry jest p prostu wściekły. Jakby mógł to by to mieszkanie rozniósł. Siada na fotelu i chowa twarz w dłoniach. Spokojnie oddycha to się uspokaja. Nie wie co ma zrobić.