niedziela, 15 czerwca 2014

czwartek, 12 czerwca 2014

19. Teenage dream.

– Boję się żyć bez Ciebie.
– Skarbie, nigdy Cię nie zostawię
Demi budzi się rano i jest niezadowolona z tego, że trzeba iść do pracy.
Dostrzega śpiącego obok niej Hazze. Lubi ten widok. Sprawdza godzinę na zegarku. Ma trochę czasu. Przygląda się swojemu chłopakowi. Po jakimś czasie zaczyna się on wiercić i mruczeć, a po chwili budzi się. Demi całuje go w skroń i siada zastanawiając się czym się zasłonić.
- Jesteś piękna..- słyszy leniwy głos.
Uśmiecha się odwracając do niego. Opiera się na ręce, by go pocałować i wstaje. W szybkim tempie szykuje się do pracy.
- Musisz iść?- Harry obserwuje ją z łóżka.
- Nie musiałabym gdybym wiedziała co powiedzieć klientkom.
- Jednodniówka, porwanie, problem z chorą na umyśle przyjaciółką..
- Nie mam chorej...Harry - śmieje się.
- Prawda jest brutalna - kiwa poważnie głową.
- A jak zostanę to spędzimy dzień razem?
- Chciałem żebyś została bo głodny jestem - wyciąga do niej ręce.
- Jak ja kocham skarbie twoją szczerość. - powstrzymuje śmiech i podchodzi do łóżka na którym zaraz brutalnie ląduje.
Zaczyna być całowana.
- Wszystko we mnie kochasz, nie da się inaczej.
Oplata jego szyję oddając słodkie pocałunki.
 - Harry. Śniadanie. Tak. Chcesz naleśniki? - łapie powietrza bo nie może się od niego oderwać.
- Naleśniki?- grymasi choć je uwielbia.
- A na co masz ochotę? - mruczy
Trąca jej nos swoim i rozpina bluzkę.
- Chce gofry - całuje ją raz w brzuch i prostuje się.
- Wymagający jesteś. Mamy gofr Ownice, a zmywarki nie. Only Styles. Harry Styles. - opiera się na ręce i bawi jego włosami.
- Demi..?
- Słucham.
- Bo ty masz mieć ten okres nie..- znowu ją całuje.
- No mam mieć...- mówi w  jego usta.
- I to trochę potrwa..
- Tyle wytrzymałeś tygodnia nie dasz rady? - przyciąga go i znów się kładzie pod jego ciężarem.
- Raz spróbujesz że nie będziesz mógł przestać - porusza brwiami.
- To...nie było dla ciebie najgorzej?
Daje jej monetę do stanika.
- Nie wkurwiaj mnie.
- Tak. Lepiej tego unikajmy. Teraz to wyjmuj kochanie. Zębami.                
- Niegrzeczna.. - śmieje się starannie wyjmuje krążek.
Demi całuję go w usta i zakrywa ich kołdrą.
Przed obiadem jadą na zakupy. Chodzą po galerii. Wstępują do różnych sklepów. Zamawiają też zmywarkę. Harry wypełnia dokumenty dostawy, a Demi siedzi na ławce przed sklepem. Dosiadają się jacyś dwaj mężczyźni.
- Pójdziesz z nami. Zabawimy się.
Chce wstać i jak najszybciej dojść do Hazzy.
Przytrzymują ją.
- Nie uciekaj. Ethan wiedział, którą wybrać.
Wyrywa rękę z uścisku jednego z nich.
- Nie dotykaj mnie.
- Nie bądź ta...
- Odstrzelić ci tą łapę?- słyszą.
- Nawet sam Styles. Pożyczymy królewnę, ale nie wiem czy oddamy
- Zaraz wam się resztki mózgu przez dziury we łbie będą wylewać.
- A prawie cię zabili. Jesteś nie zniszczalny? Chociaż auto oberwało. - siłą sadza Demi na kolanach i glaszcze jej policzek. Ta wyrywa się a gdy to nie daje rezultatów, pluje mu na twarz.
Harry momentalnie ciągnie ją do siebie a mężczyźnie przykłada broń do brzucha odpowiednio ją chowając.
- Taka ładna dziwka. No cóż. Kiedy indziej - odchodzą. Wiedzą, że nic nie zrobią w centrum handlowym.
Daje dziewczynie klucze do auta i wychodzi za nimi.
- Ej!- gdy się odwracają strzela w jednego i drugiego. Nikt nie ma prawa tak jej nazwać. Wściekły idąc do samochodu dzwoni do Zayna który ma się zająć nagraniami.
- Dobra szefie. Będzie zrobione.
- Dzięki. - rozłącza się i wsiada do pojazdu.
Demi wystraszona, aż podskakuje na fotelu. Ociera łzy i opiera głowę o szybę.
- Demi już dobrze.- łapie jej dłoń.
- Musiałeś ich zabić przeze mnie.
- Zasłużyli.
- Jesteś zły?
-Wściekły.
Odwraca się do niego. Przytula na tyle ile może.
 - Przepraszam.
- Nie na ciebie słońce. Dotknęli cię, popatrzyli na ciebie w ogóle pomyśleli o tobie.
Bierze jego ręce w swoje. Są mocno zaciśnięte. Gladzi skórę opuszkami palców.
- Chuj mnie strzeli!- wybucha. - Wróć sama, tylko prosto do domu- daje jej klucze i wychodzi z auta.
Roztrzęsiona jedzie do domu. Od razu idzie pod prysznic.
Siedzi tam jakiś czas głęboko oddychając. Potem ubiera spodnie i koszulę mężczyzny. Siedzi w salonie starając się o tym nie myśleć. Harry wraca po północy do domu. Demi już śpi, chociaż dalej w ubraniach. Kładzie się obok niej i zasypia.

niedziela, 8 czerwca 2014

Nowości




Tytuł: Na zawsze.
Adres: HTTP://FRIENDS-FANFICTION-TOMLINSON.BLOGSPOT.COM/
Prawdziwa przyjaźń istnieje wtedy, gdy człowiek nie ma nic, bo wówczas przyjaźń jest jego największym skarbem.
Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić.
Nie idź przed mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć.
Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem.

Tytuł: Lessons ( tłumaczenie)
Adres: HTTP://LESSONS-FANFICTION-TLUMACZENIE.BLOGSPOT.COM/
Opis:
Założyłam czarną koszulkę, a na to białą bluzę. Ostatni raz spojrzałam w lustro, wcześniej decydując się na użycie czerwonej szminki i zmierzwienie moich jasnych brązowych włosów. To był mój pierwszy dzień nauki. Dostałam dyplom w zeszłym roku. Uczyłam się angielskiego korzystając z nauki online. Wyszłam, zamykają za sobą drzwi i udałam się w stronę mojej białej hondy. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.
- Panno Richards to będzie pani pokój. – powiedział Dave, dyrektor szkoły, kiedy zaprowadził mnie do sali 215.  – Pan Styles jest po prawo, następne drzwi, jeśli będzie pani potrzebować czegokolwiek.
Zostałam sama w mojej klasie, zastanawiając się jak ustawić ławki i krzesła dla nowej zmiany. Nagle ktoś przerwał moje zajęcie, wpadając do sali i klnąc pod nosem. Obróciłam się, zauważając mężczyznę starszego ode mnie, może o rok lub dwa.
- Ja pierdolę, nienawidzę dzieci. – wymamrotał pod nosem, trzaskają teczką o moje biurko.
Wzięłam głęboko oddech, powodując że spojrzał na mnie z rozwartymi wargami i zdziwieniem w oczach.
- Kim jesteś i co robisz w mojej klasie? – spytał, gdy ja mu się przyglądałam.



Tytuł: Little Abbie.
Adres: HTTP://LITTLE-ABBIE-FANFICTION.BLOGSPOT.COM/
Opis:
Abigail przebywa w ośrodku terapeutycznym. Leczy rany i wspomnienia po tym co przeżyła. Wierzy w to, że jej koszmar nigdy już nie wróci. Wszystkim dzieli się ze swoim pamiętnikiem. Chce żyć od nowa. Musi zacząć gdzieś indziej. Miejscem docelowym jest LA. Tam dużo ją spotka. Przyjaźń, rozczarowanie, ból.
Znajdę cię słodka Abbie

sobota, 7 czerwca 2014

18. Dark Horse.


- serce mi stanie przez ciebie w końcu! 
- mi przy tobie staje.
- niby kiedy?! 
- zawsze..ale nie powiedziałem, że serce.
~Luty~
- Ale ja już nie mam miejsca w tym tygodniu. Najwyżej w następnym - mówi Demi rozmawiając przez telefon. - Tak, dużo klientek. Tak, dobrze zapiszę panią na poniedziałek następny.
Rozłącza się i zapisuje kolejną klientkę.
Opada na krzesło zmęczona. A to dopiero pół dnia. Przy okazji wysyła przelew na kredyt. W pracy nic nie je, bo nie ma na to czasu. W domu tylko śniadanie.  To dużo roboty, ale uwielbia to. Jest 17 i przyjmuje ostatnią klientkę. Z uśmiechem ją później żegna i zajmuje się pochowaniem wszystkiego.
- Cześć słońce. - słyszy znany zachrypnięty głos.
- Hej - odkłada lakier i macha mu z uśmiechem.
- Pada, więc przyjechałem.
- A, to dzięki. - chowa laptopa i idzie się przebrać z uniformu. Wraca do Harry'ego i staje na palcach, aby musnąć jego usta.
Ten ułatwia jej to schylając się.
- Takie szpilki sobie kupię, takie cholera - mamrocze wyjmując klucze.
Mężczyzna śmieje patrząc na nią. Wsuwa klucz do zamka i zamyka drzwi. Wychodzi przed Harrym. Trzymając się za rękę idą do auta nieco dalej postawionego. Chłopak przechodzący obok uśmiecha się do Demi. Harry zamyka oczy mocniej ściskając rękę dziewczyny.
Dochodzą do.samochodu. wsiadają do środka. Harry prowadzi, a Demi trzyma rękę na jego nodze uspokajając. Jedzie mocno trzymając kierownice. Przesuwa rękę na jego dłoń. Jedną przenosi na swoje kolano i zamyka w swoich dłoniach. Harry prowadzi tylko jedną ręką.
- Nie denerwuj się.
- Ciii..- mówi głęboko oddychając.
Wysiadają przed domem.
- To ty idź, a ja pójdę zrobić zakupy.
- Mogliśmy pojechać.
- Przejdę się. Brzuch mnie boli więc świeże powietrze pomoże.
- Na pewno?
Całuję go w usta. Bardzo długo i zachłannie. Potem idzie do sklepu. Kupuje parę spożywczych rzeczy i to co jej potrzebne na sprawy kobiece. Wychodzi i spotyka Travisa.
 - Hej.
- Cześć - uśmiecha się do niej.
- W którą stronę idziesz? - pyta.
- Ymmm..tam.
- To chodź- idą razem.
Chłopak odprowadza ją praktycznie pod sam dom
- Dzięki. Miło było cię znów spotkać.
- Pewnie. - uśmiecha się.
- dobra idę bo umrę z bólu.
- Wszystko...twój chłopak zabija mnie wzrokiem.
- Co? - rozgląda się. - On tak ma...
- Do zobaczenia. - żegna się.
- Byłoby miło. Trzymaj się - posyła mu lekki uśmiech i wchodzi do środka.
- Ja go na prawdę lubiłem, ale on się strasznie stara. - mówi chłopak na wejściu.
- Tylko ze mną rozmawiał Harry. - zdejmuje trampki. - Spotkałam go w sklepie.
- Podobasz mu się.
- Jasne. I co? Bieberowi tez?
- Jakby cię zobaczył...
- Bardzo zabawne. Dobrze, że mi się podoba tylko jeden facet. Strasznie marudny. Może ma okres.
- Daj to. - bierze od niej siatki.
Caroline Demi kręci głową i idzie za nim do kuchni.
- Muszę gdzieś pojechać, wrócę koło 9.
- Dobra, dobra...- uśmiecha się nie pozwalając mu rozpakować zakupów. - Zostaw. Powiedz czy będziesz na pewno do 9.
- Koło 9.
- Ale.przed czy po?
- Słońce nie wiem. - bierze telefon i portfel.
- Buzi
Oplata ją w talii i całuje.
- Na razie. - wychodzi.
Dziewczyna biegnie na górę gdy tabletki zwalczają ból. Bierze prysznic. Używa nawet zapomnianego balsamu do ciała. Stoi w satynowym szlafroku od Hazzy i przygląda się odbiciu. Delikatnie nakłada makijaż. Potem idzie do garderoby. Zakłada sukienkę którą dostała na święta. Boso zbiega do kuchni. Tam suszy włosy i przegląda książkę kucharska .
W końcu decyduje się na lasagne. Bierze wszystkie składniki i przygotowywane danie.
Oprócz kolacji, stara się o oprawę.
Gdy stół jest gotowy idzie się uczesać. Robi wysokiego specjalnie niechlujnego koka.
- Ja się staram dla faceta...
Harry wychodzi z auta ,bierze kurtkę i zamyka samochód. Podoba mu się nowy mercedes.
Klepie go po masce i wchodzi do domu. Jest dziwnie cicho i ciemno. Nie...jednak świecą się świeczki. Odkłada wszystko i idzie w głąb domu.
- Kurczę...- słyszy cicho. Demi oblizuje dolną wargę próbując jeszcze raz sałatki.
- Cześć. - Harry całuje ją w policzek stając za nią. - Pięknie wyglądasz.
- Dziękuje - rumieni się słodko i odwraca się do niego.
- Z jakiej to okazji?
Dotyka jego policzka palcami.
- Masz urodziny.
- To nic specjalnego.
- W takim razie po prostu spędzimy razem wieczór. No po tym jak dostaniesz prezent.
- Kolacja. Dzięki - muska jej wargi.
Oddaje pocałunek, ale nic nie mówi. Podaje posiłek do stołu. Ich rozmowa jak zawsze jest luźna, ale ciekawa. W końcu Demi bierze ramkę przewiązaną wstążką i podaje Harry'emu siedząc mu na kolanach. To zdjęcie które zrobili razem w Norwegii, na dwu dniowym wypadzie. Oboje na nartach uśmiechnięci.
- Było tam świetnie.
- Tak, było. Ale to nie tylko to. nie lubię jak się spóźniasz - wręcza mu zegarek.
- Słońce nie kupuj mi prezentów. Dziękuję.
Opiera policzek o jego ramię.
- A podoba ci się?
- Tak, na prawdę. - całuje ją w głowę
Uśmiecha się zadowolona, że jej się udało. W sumie nie wie, które to urodziny ale nie jest to istotne. Jeszcze trochę rozmawiają i Demi wstaje, aby posprzątać.
- Kupmy zmywarkę. Proszę. nie to, że jestem leniwa ale...proszę.
- Jutro będziesz miała zmywarkę - chowa naczynia.
- Szybko... - mówi do siebie i wyciera ręcę.
Bierze go za rękę i prowadzi na górę.
- Tylko że będziesz musiała wybrać, ja się nie znam. - oplata ją ramionami. - Dobra?
- Dobra - kiwa głową z uśmiechem. - Bo ja...Nie mam dziś jeszcze okresu. Wiem, że to będzie za dwa - trzy dni. No i chciałabym to wykorzystać. - mówi patrząc w podłogę.
- Demi nie zmuszaj się. - odwraca ją do siebie.
- Ale ja się nie zmuszam. Tylko ja bym chciała, ale wiem że ty możesz nie chcieć...
- Żartujesz?- podnosi jej podbródek. - Nie masz pojęcia jak bardzo cię pragnę.
Patrzy w jego oczy naprawdę zaskoczona. Można było pomyśleć, że go... nie kręci? Trauma, traumą ale nie może tak żyć. Przecież on ją kocha, nie skrzywdzi jej.
- Nie wiedziałam - przyznaje zgodnie z prawdą. - Moglibyśmy...się. kochać. dziś? - pyta nieskładnie.
- Jesteś pewna? Mów wszystko, każdą obawę, prośbę. Wszystko Demi.
- Tak, ja jestem pewna ale boję się. Ja się nie znam i wiesz... może ci być źle
- O to bym się nie martwił - uśmiecha się w jej stronę.
Stoją w sypialni, a Demi zsuwa z siebie sukienkę. Pod którą ma tylko skąpą bieliznę.
- Kocham cię. Cały czas o tym myślisz jasne?- przysuwa ją bliżej siebie.
- Kocham cię. Będę myśleć.
Kładzie jedną dłoń na jej szyi, a druga pozostaje na talii dziewczyny. Pochyla się i całuje ją.
Demi zamyka oczy. Stara się myśleć tylko o Harry'm. O tym, że jest blisko niego. Z nim.
Mężczyzna przesuwa dłonie po jej ciele. Bada każdy fragment odkrytej i zakrytej skóry.
- Mów jeśli coś będzie nie tak.. - zdejmuje koszule i wraca do ust Demi.
Oddaję pocałunki bardzo czule, dotykając torsu Harry'ego. Jest twardy i wyrzeźbiony.
- Do góry. - łapie ją pod uda i sadza na swoich biodrach.
Ta się śmieje i oplata jego szyję. Łączy ich usta, tym razem odważniej. Mężczyzna wdziera się językiem do jej buzi i rusza w stronę łóżka.
Kładą się na nim. Demi jest na górze. Ciągle całując usta kochanka, rozpina jego pasek.
Harry siada tak, że ich twarze są na przeciwko siebie. Kładzie dłonie na tyłku dziewczyny i dociska ją bliżej siebie. Nie zabierając rąk, zaczyna całować jej dekolt oraz szyje ściskając pośladki brunetki. Ta coś mruczy mu do ucha. Wsuwa palce we włosy mężczyzny. Czuje jego męskość, która nieco wbija jej się w udo. Porusza pomału biodrami i z pomocą Harry'ego, pozbywa się jego spodni.
- Słońce..- wraca do jej ust i rozpina biustonosz.
Harry przesuwa dłońmi po jej płaskim brzuchu, na okrągłe piersi. Dziewczyna wzdycha mu do ust i pogłębia pocałunek.
- Jesteś perfekcyjna. - klęka z nią przy sobie i kładzie na pościeli.
- Powiedział ideał...
- Zjadłbym cię gdybym nie wiedział co czeka mnie za chwilę.
- Ale słodzisz - chichoczę muskając jego usta.
Styles przenosi się na linie jej żuchwy, a palcami bada koronkę która została na jej ciele.
Dotyka wewnętrznej strony uda dziewczyny i momentalnie czuje dreszcz przechodzący przez jej ciało. Demi krócej oddycha, gdy jego dłoń jest nieco bliżej kobiecości.
- Jest ok? Słońce wszystko jest dobrze tak?
- Tak... - mówi cicho.
Próbuje się rozluźnić.
- Jesteś tu ze mną, ja jestem dla ciebie. Będziemy się kochać i będzie cudownie..- zdejmuje jej majtki.
Demi jest już kompletnie naga. Skupia się na całowaniu ust mężczyzny, wiedząc że jest czerwona na policzkach. Drżącymi palcami zaczepia za gumkę białych bokserek.
Harry pozbywa się ich i dołączają one do reszty garderoby.  Całuje okolice jej pępka i nie tracąc kontaktu z jej skórą sunie wyżej. Kończy na ustach i patrzy w oczy dziewczyny. Usadawia się między jej nogami dłońmi pieszcząc jej uda. Zsuwa je do kolan i unosi tak że nogi brunetki są zgięte.
- Tak będzie lepiej. - tłumaczy.
- Wiesz lepiej. Ufam ci - odpowiada spoglądając w zielone oczy mężczyzny.
Całuje ją powoli łącząc ich ciała.
Demi kładzie ręce na ramiona Harry'ego. Czuje rozpychanie wewnątrz siebie. Oddycha dość urywanie. Pozwala na wykonywanie głębszych ruchów przez bruneta.
- Ej słońce..- głaszcze jej policzek.
Udaje jej się uśmiechnąć. Nie może się bać. Nic jej nie zrobi.
- Kocham cię...
- Jak ja ciebie. - przytula ją przyspieszając.
Demi czuje przyjemność. Harry ociera się o każde wrażliwe miejsce w jej ciele. Jest cudownie jak obiecał. Ciało dziewczyny wygina się w niewielki łuk. Zaciska palce na ramionach mężczyzny i krzyczy dochodząc.
To powoduje że i on szczytuje chwilę po niej.
Kładzie się obok brunetki. Dziewczyna kuli się  wtula w jego ramiona i wyrównując oddech.
- Wszystko dobrze?
- Cudownie.
- Kocham cię słońce. - przytula ją mocno i oboje zasypiają.

środa, 4 czerwca 2014

17. You and I.

PONIEWAŻ SKARBIE, UCIEKAJ JUŻ SIĘ ZAKOŃCZYŁ


Trzeba pocałować wiele żab, nim trafi się na księcia.
Budzi się pierwsza. Leży bawiąc się kablem Od lampki.
- Co ty kombinujesz?- słyszy przy uchu.
- Leże sobie.
- Pytam ogólnie.
- Z czym?
- Sobą. Chociażby noc. Duchów nie ma, ale przecież o tym wiesz.
Uśmiecha się przekręcając w jego stronę.
- Nic. Zostałam bo mi zależy.
Harry przekłada jedną rękę po drugiej stronie jej ciała tak że nad nią zawisa.
- Nie wiem czy to prawda.
- Ja nie kłamie.
Podnosi brwi patrząc na nią.
- Nie lubię oszukiwać ludzi.
- Nie dopuszczę do tego żeby znowu czuć co było po twoim wyjeździe. Nie ma mowy - wraca na swoje miejsce.
- A co czułeś? - teraz to ona jest nad nim. - Bo ja strach i tęsknotę.
- I dobrze ci tak.
- Więc co czułeś? Ciebie chyba nie da się zranić.
- Skoro tak uważasz.
- Mówię chyba. Nie mówię, że uważam. Zróbmy chwilę szczerości.
Patrzy na nią głupio.
- Tak bo muszę ci coś powiedzieć. - wzdycha. - Kocham cię - krótko całuję go w usta i szybko wychodzi z pokoju wystraszona.
Harry siada chcąc ją zatrzymać, ale zrezygnowany znowu opada na poduszki.
Demi ubrana w sukienkę zbiega na dół. Robi śniadanie. Zanosi na stół i bierze telefon dzwoniąc do Amandy. Przecież ona nie wie że została.
- Chwila jest dłuższa - mężczyzna zabiera jej urządzenie.
- Ughh. - mruczy pod nosem ale nie kłóci się. Idzie po herbatę i wraca.
- To był największy błąd twojego życia. - mówi spokojnie.
- O czym mówisz?
- Teraz cię już nie puszcze.
- To ja cię kocham, więc to mi zależy.
- Masz problem jeśli to nie prawda.
- Najczystsza prawda. Muszę wyjść...
- Zostań.
- Mogę też iść na 18 w sumie...- mówi bardziej do siebie.
- Więc idź wtedy.
- Jedz śniadanie - staje przy parapecie czesząc włosy. Starannie splata je w warkocza.
- Oduczę się tych moich…tego wszystkiego.
Nie odpowiada. Patrzy przez okno.
- Nie powtórzysz nikomu?- znowu przerywa ciszę.
- Czego? - podchodzi do stołu i siada obok niego z herbatą.
- Jak powiem że cię kocham.
Pochyla się mad stołem.
- A wstydzisz się tego?
- Śmiałem się z Liama.
- Okay. To zostanie między nami. Obiecuję. - kładzie palec na ustach.
- No. - prostuje się na krześle.
Dziewczyna pochyla się zakrywając dłońmi twarz. Zaczyna się śmiać z zachowania Harry'ego.
- To nie jest zabawne.
- To jest zabawne. Jesteś taki spięty. Jakby ci ktoś zaraz krzywdę miał zrobić. To dwa słowa. Powinny wywoływać uśmiech. Jedz - podaje mu kanapkę do ust.
- Ale nie uciekniesz?- sadza ją na swoich kolanach.
- NIe. Mówiłam ci.
- Znajdę i przywiąże.
- To ... nie wątpię - opiera czoło o jego skroń.
- Boisz się mnie prawda?
- Prawda.
- Będę inny.
- Tak?
- Ale..skoro teraz czujesz do mnie to co czujesz to jak się zmienię, to...ugh.
- To nie będziesz groźnym Harrym. Przyzwyczaję się do twoich zasad tylko ...nie groź mi seksem. Proszę.
- Nie ma żadnych zasad - mówi wypuszczając powietrze.
- Wytrzymasz tak?
- Nie drąż.
- Zrobisz jak będziesz chciał.- przekręca się na jego kolanach. Siedzi okrakiem, ale przodem do stołu i je kanapki.
- Brawo. - bierze jedną.
Demi sprząta po śniadaniu zmywając naczynia. Odstawia je na suszarkę. Czy ten człowiek nie może kupić zmywarki?!
 - Tyle kasy a  zmywa ręcznie...Pewnie dlatego ma takie muły - mruczy pod nosem.                                      
Harry siedzi przy laptopie i kontaktuje się z kim trzeba żeby załatwić nowe auto.
- Ale mamy auto. Stoi nadal pod salonem.
- ja do tego nie wsiądę
- Znalazł się...Jest świetna.
- Demi masz ją to się ciesz
- Ciekawe gdzie mam nią jeździć. Mogę ten telefon?
- Możesz.
- To daj – wyciąga rękę .
- Jest w kieszeni - pokazuje na spodnie.  nie odrywając wzrok od ekranu.
Nachyla się i wyciąga komórkę prawie robiąc fikołka.
Odblokowuje i dzwoni do Amandy.
- cześć. Mam niespodziankę.
- No?
- Chcesz sie spotkać ?
- Znowu przylecisz, przecież dopiero..
- Nie. Zostałam.
- Super. Gdzie jesteś?
- U harry'ego.
- O boże..- wstrzymuje oddech.
- Muszę ci parę rzeczy wytłumaczyć. Przyjdziesz po mnie do kościoła?
- Nie wiem...muszę zapytać.
- A tak...Okay. to jak będziesz mogła to przyjdź około 19. Hej - rozłącza się i chowa telefon. Idzie na górę i staje przed szafą. Bierze jego czyste koszulę i prasuje. Nuci pod nosem chodzącą za nią melodie. Lubi sprzątać. Ale nie jest pedantką.
Na 18 Harry wiezie ją do kościoła.
- Czekać?
- Przejdę się.
- Mogę poczekać.
- Możesz iść ze mną.
- Nie.
- Dobrze.
- To czekam - posyła jej uśmiech.
Całuję delikatnie jego policzek i wchodzi do środka. Harry przymyka oczy i myśli. Trochę się w jego życiu zmieniło. Na prawdę ciężko będzie mu się zmienić. Ale liczy na wyrozumiałość.
Bierze głęboki oddech i zwilża językiem usta.
Wsiada do auta, w którym spokojnie czeka aż msza się zakończy.  Widzi Amandę i marszczy brwi. Blondynka wita się z Demi, która wychodzi. Chłopak siedzi i czeka.
- Tam czeka Harry. Pojedziesz z nami?
- Demi co jest grane?
- Nie chciałam go zostawiać.
- Więc będziesz robić za jego panienke?
- Nie robię za jego panienkę - mówi cicho. - To nawet nie jest tak. Zakochałam się.
- Demi..- przytula ją.
- Wiem co robię.
- Skoro tak. Przynajmniej będziesz blisko.
- Jedzie z z nami?
- Nie. Coś ci jutro powiem.
- Powiedz teraz.
- Teraz jeszcze nie ma o czym.
- Mów zrozumiale.
- Chciałabym dzisiaj...wiesz.
- Ten tego?
- Myhm..
Uśmiecha się.
- Skoro tak chcesz. - całuje jej policzek. - To powodzenia.
- Dzięki.
- pApa.
- Cześć. - idzie, a Demi wraca do auta.
Zapina pas, a Harry rusza. Dziewczyna poprawia warkocza ciągle się uśmiechając.
- Znowu ci kadzidło odbije?
- Tym razem to endorfina i oksytocyna.
- Noo dobra.
Wracają do domu. Dziewczyna robi kolację i siadają na kanapie oglądając mecz. Przychodzą koledzy Styles'a. Demi grzecznie zabiera swój talerz i idzie na górę.
Kieruje się do biblioteki. Jedząc czyta książkę.
- Mam zwidy kurwa czy kurwa ona serio tu jest? - pyta Louis.
- Jest.
- Jakim cudem? Jak miała pofrunąć?
- Ale została.
- Jeszcze mi powiedz, że z miłości do ciebie.
- Urok osobisty.
- Trzeba go mieć.
- Poprosiłem, chciała i została.
- Oglądajmy ten mecz - mówi nie zainteresowany Niall.
Chłopaki siedząc do bardzo późna.
Demi zasypia na fotelu z podkulonymi nogami. Książka leży na jej udach. Potem oni wychodzą, a Styles szuka dziewczyny. Bierze ją na ręce i niesie do sypialni w której ma rzeczy. Sam idzie do siebie tylko przemywając twarz i się kładzie.
Zmęczenie wygrywa i zasypia w szybkim tempie.